lokaty

Złoto już nie świeci

2013-05-09 źródło: BGŻOptima

W trudnych czasach inwestorzy potrzebują bezpiecznych przystani, czyli instrumentów finansowych, które pozwalają ulokować środki nawet z niewielkim zyskiem, ale za to bez ryzyka.  Trudno było takich inwestycji szukać na giełdach, a nawet rynek obligacji nie był pewny, skoro co chwila któreś z europejskich państw stawało na skraju bankructwa. Tradycyjnie w takich sytuacjach kupuje się złoto, jako kruszec, który zazwyczaj pozwala co najmniej uchronić pieniądze przed utratą wartości. Tak było do niedawna, co wywindowało cenę złota do 1901 dolarów za uncję jesienią 2011 roku. Jednak ten poziom długo się nie utrzymał, a ostatnie tygodnie przyniosły załamanie na rynku złota. Jego cena tylko w ciągu jednego dnia spadła o niemal 10 proc. i 15 kwietnia zanurkowała do 1350 dolarów. W kolejnych dniach część strat udało się odrobić, ale trudno już mówić, by złoto było bezpieczną przystanią.

Co spowodowało załamanie? Zaczęło się od doniesień z Cypru o sprzedaży rezerw złota, żeby ratować tamtejszą gospodarkę. Duża podaż złota odbiłaby się bardzo negatywnie na cenach. A skoro już pojawił się taki pomysł, to przecież inne nadmiernie zadłużone europejskie kraje też mogą po niego sięgnąć. Te obawy skłoniły część inwestorów do pozbycia się kruszcu. Poza tym dynamiczne wzrosty ceny złota w ostatnich latach to typowy przykład spekulacyjnej bańki, a ta jak wiadomo zawsze wcześniej, czy później pęka. Inwestorzy, którzy kupili złoto w 2004 roku, kiedy uncja kosztowała poniżej 400 dolarów mają już wystarczające powody do zadowolenia i mogą realizować zyski.  

Powodów do zadowolenia nie mają jednak drobni inwestorzy, także ci w Polsce, którzy kupowali złoto w ostatnich latach. Szacuje się, że tylko w ubiegłym roku klienci detaliczni wydali na nie ponad miliard złotych. Wygląda na to, że znów, po aferze z Amber Gold, Polacy stracą na inwestycjach ze złotem w nazwie. Porównaliśmy jak wypadały zakupy złota, w porównaniu z lokowaniem pieniędzy na lokatach terminowych. Tabela poniżej przedstawia stopy zwrotu z inwestycji w złoto rozpoczynanej w połowie kwietnia danego roku, i zakończonej w połowie kwietnia 2013 roku. Użyliśmy notowań w złotych, więc wyniki uwzględniają również wpływ kursu walutowego. W drugiej kolumnie mamy wynik, jaki można było osiągnąć wpłacając pieniądze na roczną lokatę i po roku zakładając kolejną. Obliczenia wykonano na podstawie średniego oprocentowania podawanego przez NBP, co oznacza, że w praktyce można było osiągnąć jeszcze wyższe stopy zwrotu wybierając z oferty banków najwyżej oprocentowane depozyty. W obliczeniach uwzględniono "podatek Belki". W przypadku inwestycji w złoto pobierany na końcu, przy lokatach co roku. 


źródło: wyliczenia BGŻOptima,  NBP, stooq.pl

Okazuje się, że osoby, które zainwestowały w złoto trzy lata temu, albo wcześniej, na złocie zarobiły więcej niż na lokatach. Inwestycja sprzed 4 lat przyniosła ponad 40 proc. zysku netto, podczas gdy na lokatach można było przeciętnie zarobić niecałe 16 proc. Jednak wystarczyło zacząć oszczędzać na bankowych depozytach w kwietniu 2011 roku i już można było osiągnąć lepszy wynik niż na złocie. Nie mówiąc już o zeszłorocznych inwestycjach w kruszec, bo te przyniosły dużą stratę. W ostatnich latach na złocie można był­­o dobrze zarobić, ale tylko wtedy, kiedy zaczęło się odpowiednio wcześnie. Jeśli ktoś zrobił to w momencie, kiedy o inwestycjach w złoto mówiono już w warzywniaku, to mocno się spóźnił. Ta zasada obowiązuje na wszystkich rynkach - stadne inwestowanie przynosi kiepskie efekty. Jeśli więc, brakuje nam eksperckiej wiedzy i doświadczenia giełdowego rekina, to lepszym rozwiązaniem wydaje się być mniejszy, ale stabilny zysk z bezpiecznych instrumentów. To lokaty, czy konta oszczędnościowe mogą się stać naszą bezpieczną przystanią.

Michał Banach, ekspert Banku BGŻOptima




Serwis może używać plików „cookies”, kiedy użytkownik odwiedza stronę www. Pliki „cookies”, które mogą zostać użyte w witrynach i stronach internetowych są kojarzone wyłącznie z przeglądarką konkretnego komputera (użytkownik anonimowy), bez podawania imienia lub nazwiska użytkownika. Są to informacje zapisywane przez serwer na komputerze użytkownika, które serwer może odczytać przy każdorazowym połączeniu się z komputera użytkownika. Pliki „cookies” dostarczają danych statystycznych o ruchu użytkowników i korzystaniu przez nich z poszczególnych stron serwisów. Pliki „cookies” używane są także w celu monitorowania ruchu użytkowników pomiędzy serwisem, a innymi, współpracującymi serwisami internetowymi. Użytkownik może w każdym czasie wybrać sposób obsługi plików „cookies” w strefie internetowej poprzez zastąpienie automatycznej obsługi plików „cookie” na obsługę indywidualną (ustawienia użytkownika). Szczegółowych informacji w tym zakresie udzielają dostarczyciele programów do obsługi strefy internetowej (przeglądarek), zazwyczaj w zakładce „opcje internetowe” lub podobnej. Jednakże wyłączenie przez użytkownika w swojej przeglądarce opcji akceptowania plików „cookies”, (zablokowanie, monitowanie) może spowodować utrudnienia czy wręcz uniemożliwić korzystanie z niektórych usług serwisu. Jednocześnie serwis nie ponosi żadnej odpowiedzialności za stosowanie lub obsługę plików „cookies” na innych stronach internetowych dostępnych dla użytkowników dzięki linkom umieszczonym na stronach serwisu.

pliki cookie